Love is suprise!

Jeśli kochasz naprawdę nic nie stanie wam na przeszkodzie

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Nie ręczę za to głową, ale być może w bliżej nieokreślonej przyszłości pojawi się tutaj nowe opowiadanie. Nie zapewniam tego w 100%, ale daje takie małe info. Będzie ono nieco podobne do poprzedniego (niektórzy bohaterowie, będą ci sami lub podobni). Mam już napisane 3 rozdziały, ale stwierdziłam że dodam je tylko jeżeli napiszę 5, więc jeszcze trzeba poczekać :) Na razie idę się męczyć z wymyśleniem No Ideal Love XD Pozdro!
Tagi: info
09.11.2014 o godz. 17:31

Hej czytelnicy! Takie małe info, iż od niedawna (czyt. dzisiaj XD) prowadzę bloga o Nocnych Łowcach, kto czytał CC ten wie o co chodzi :) Dopiero się rozkręcam i chciałabym go rozreklamować trochę (ci obserwatorzy są z poprzedniego opowiadanie, które tam prowadziłam). Tak czy owak kto oglądał/czytał Dary Anioła lub Diabelskie Maszyny wie o co chodzi :D


http://shadow-world-in-poland.blogspot.com/
23.10.2014 o godz. 21:18

Mam smutną wiadomość do osób, które czytały moje opowiadanie: tymczasowo zawieszam bloga. Z kilku powodów:
1. Straciłam wenę
2. Piszę już za dużo historii i wszystko zaczyna mi się mieszać
3. Na to opowiadanie miałam wenę kilka miesięcy temu, ale gdy zaczęłam je pisać jakoś wszystko padło.

Oczywiście nie usuwam dotychczasowych rozdziałów, ale nowe się nie pojawią w najbliższym czasie.

Przepraszam, a jeśli ktoś chcę czytac opowiadanie, które nadal tworzę zapraszam: TU. oraz TUTAJ
Tagi: zawieszam
07.08.2014 o godz. 14:31
Hej!

Daję tutaj małą informację na temat mojego drugiego opowiadania, dlatego że na tamtym blogu mam mało obserwujących. Tak więc zapraszam TUTAJ. Mam już 4 rozdział!

PS. Jeżeli chodzi o to opowiadanie: 4 rozdział jest w trakcie tworzenia, ale nie wiem kiedy się pojawi (postaram się przed końcem wakacji XD). Więc jeżeli wam się nudzi i chcecie poczytać trochę mojej... "twórczości" zapraszam na powyższy blog.
Tagi: noideallove
31.07.2014 o godz. 20:38
Nad ranem obudziłam się niewyspana. Cóż począć, jeśli się łazi po nocach, zamiast spać. Ale czego wymagać od nastolatki, której buzują hormony i jeszcze do tego jest „nocną zmorą”. Przeciągnęłam się na łóżku i z niechęcią wstałam. Oczywiście poranek ten był jak każdy inny, odkąd przeprowadziliśmy się do USA.



Wraz z rodzeństwem pojechałam autobusem do szkoły. Tam jak co dzień omijałam szerokim łukiem Brendona i jego ekipę. Przy okazji rozglądałam się za przystojnym brunetem, jednak nigdzie go nie widziałam. Przez chwilę wertowałam umysł, w celu odkrycia czy mamy gdzieś razem lekcje. Nie no co ja wygaduje! Przecież doskonale słyszałam, że on dopiero dziś przychodzi do szkoły. Zresztą nawet nie wiem jak się nazywa. No oprócz tego, że wkurza się gdy mówi mu się „Dusty”.
Nauczycieli słuchałam jednym uchem, drugim zaś zastanawiałam się w jaki sposób ten Dusty chce mnie poderwać. Czy zrobi to w szkole? A może poza? Nie wiem! Ba, nawet nie wiem jak on dokładnie wygląda. Widziałam raptem ledwie jego rysy. Spojrzałam na plan lekcji. Przede mną jeszcze dwie lekcje angielski (taki mniej zaawansowany, dla uczniów z zagranicy) i sztuka. Przetarłam zmęczone oczy. Gdy zabrzmiał w końcu dzwonek mozolnymi ruchami wyszłam z klasy. Szczerze ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę były lekcje. Egh, chciałabym móc pojeździć na motorze. Ale rodzice już mi więcej nie pozwolą. Od czasu tego wypadku z przed roku. Ale w sumie nic poważnego mi się nie stało. Kilka draśnięć, złamana ręka, noga. I tak to wszystko w mgnieniu oka mi się zrosło. Chociaż i tak musiałam nosić cały czas te głupie gipsy, żeby nie wyszła na jaw moja niezwykle szybka regeneracja. Ale już po pierwszych badaniach zdjęli mi opatrunki. I tak lekarz był zdziwiony faktem, że kości zrosły się tak szybko. Potem szukali jakiegoś nie dopatrzenia. I tak dalej. Tak, czy inaczej rodzice sprzedali mój motor (a raczej wywieźli go na złom. No bo kto normalny kupił by motocykl, który zderzył się z drzewem) i całkowicie zakazali mi jazdy. Nadal mam do nich o to żal, ale już się zaczynam przyzwyczajać.
Pod klasą byłam kilka minut przed dzwonkiem (czytaj: minuta), bo na korytarzu musiałam jeszcze porozmawiać z bratem. Miny ludzi, którzy przechodzili obok nas rozmawiających po polsku? Bezcenne!
Zanim ruszyłam w stronę klasy z impetem wparowałam do łazienki obleganej przez młodsze dziewczyny. Widząc mnie szybko opuściły łazienkę. Zaśmiałam się pod nosem. Nie ma to jak przerażone dzieci. W sumie to nie mam zielonego pojęcia, dlaczego się mnie boją, ale tak jest niemal od początku roku. Nie wnikam. Poprawiłam szybko swój delikatny makijaż. Zabrzmiał dzwonek, ale zignorowałam go. W ciągu tego miesiąca wszyscy już przekonali się, że ja do grzecznych dziewczynek nie należę. Jasne, że na początku byłam grzeczniejsza (jakieś dwa dni? może.), ale jednak ja to ja. Z toalety wszyłam właśnie w momencie, w którym nauczycielka otworzyła drzwi. Wślizgnęłam się szybko do klasy i zajęłam swoje miejsce. Jak w każdej klasie ławki były pojedyncze. Na nic, ani na nikogo nie zwracałam uwagi. W piórniku schowałam I’Phona. Gdy tylko wyjęliśmy książki, ja grałam sobie na telefonie. Nudziło mi się, więc w między czasie wytężyłam swój umysł i zaczęłam słuchać myśli innych.
-O czym ta kobieta mówi?
-O matko ja chcę już do domu!
-Jeszcze trochę i Charliemu znudzi się ta pindzia!

Myśli niektórych rozwalały mnie tak bardzo, że musiałam odchrząknąć aby ukryć śmiech. Nadal słuchając myśli innych kątem oka zauważyłam, że drzwi się otwierają, ale nie zwróciłam na to większej uwagi zajęta telefonem i słuchaniem myśli. Osoba coś tam powiedziała do nauczycielki, a następnie zajęła swoje miejsce, kilka rzędów przede mną, w ławce obok okna (ja natomiast siedziałam po przeciwległej stronie przy ścianie). Kątem oka zerknęłam na ów osobnika. Och, a oto i jest! Pan, który w najbliższym bliżej nieznanym czasie, ma zamiar mnie uwieść. Wracając do subtelnej zabawy I’Phonem zaczęłam czytać jego myśli.
-No tak, ale żeby zapytać się jak wygląda to nie pomyślałem! Dustin, ty głupku!
A więc Dustin, w sumie mogłam się domyślić.
-Eh, przynajmniej wiem jak ma na imię, więc jak nauczycielka sprawdzi obecność zobaczę ją.
Chłopak podparł się ręką.
-Mam nadzieję, że jest brzydka wtedy robota pójdzie łatwiej.
Żebyś się tylko, Dustinku kurwa nie zdziwił, warknęłam w myślach. Zobaczysz jak ci „robotę” spierdolę. I nie dostaniesz kasy! Uśmiechnęłam się do siebie. A może by tak przesłać mu subtelną wiadomość telepatyczną? Tylko tak, aby myślał że sam to pomyślał. Wiem masło maślane.
-Chociaż z nie brzydkiej też bym nie zrezygnował, eh fajnie by było gdyby była ładna i mądra – Przesłałam w jego stronę myśl. No co? Mam wysokie ego jak stąd do kosmosu. Chłopak ewidentnie zdziwił się, bo zaczął wertować wzrokiem klasę. Wróciłam do zabawy telefonem kątem oka zerkając na niego. Gdy jego spojrzenie zawisło na mnie, akurat przeszłam kolejny poziom w grze więc skupiłam się na niej. Choć i tak czułam, że jego wzrok utkwił na mnie dłużej niż na pozostałych. Odwrócił się gwałtownie.
-Błagam tylko niech to nie będzie ona! – Krzyczał w myślach. Ach, czyli twoim zdaniem jestem ładna? Dziękuje. Oczywiście te myśli zostawiłam dla siebie. Kobieta, która do tej pory prowadziła jakiś wykład przysiadła do biurka i zaczęła sprawdzać obecność. Gdy psorka przeczytała moje nazwisko, a potem ja odpowiedziałam krótkim: „jestem”, zauważyłam że Dustin schował twarz w dłoniach.
-Nie no kurwa za co?! – Syczał w myślach. No to masz pecha. W końcu kobieta w kredowej kuchni doszła i do jego nazwiska (tak nie byliśmy jeszcze „posegregowani” alfabetycznie).
-Jestem – Odpowiedział z miękkim, lekko chrypkowym [sorry, nwm jak to się pisze-przyp.aut.] głosem. O kur… jaki zajebisty głos. To znaczy… eh nie ważne. Dobra nudzi mi się wracam do gry. Pozostałą część lekcji nie słuchałam już nikogo no czasami podsłuchiwałam bruneta, chyba że nauczycielka powiedziała coś głośniej.


~Dustin~
Co ja takiego niby zrobiłem?! Dlaczego ta laska musi być taka śliczna! Czemu to nie może być jakiś jaszczur z pod suszarki. Przecież zanim wypowiem jakieś słowo wszystko wokół zacznie wirować. Już wole nie wiedzieć co się może stać z moim ciałem. Dlaczego Brend musiał wybrać sobie na cel piękną blondynkę a nie mógł jakiegoś plastika. A no tak, wiem dlaczego… bo on w takich preferuje! W ogóle dlaczego on się tak uczepił jej?! Nie wygląda na kogoś, kto mógłby kogokolwiek skrzywdzić. Chociaż kto wie. Okey, Dustin uspokój się i myśl. Jak poderwać seksowną dziewczynę o której nic nie wiesz? No ja pierdolę! Dobra, w tym tygodniu ją poobserwuje i spróbuje jakoś wyłapać informacje o niej. Może siostra mi w tym pomoże? Choć w sumie to nie jest do końca moja siostra, bo jest przyrodnia. W sumie przy naszych stosunkach to i dobrze. Tak stosunek to słowo, której pasuje tu idealnie. Tak wiem co wszyscy myślą. Jak można zaliczać własną siostrę?! Hehe, normalnie. Zresztą ja tu mam mało do gadania, bo to ona mi się pakuje do łóżka, nie ja jej. Ja po prostu nie protestuje. Się nie angażuje, po prostu lubię to. Ale ze mnie psychol, zaśmiałem się w myślach.
Tak propos tego seksu, ciekawe jak wygląda ta Evelynn nago? Zerknąłem na nią ukradkiem. Siedziała z oczami wzniesionymi ku górze. Wyglądała zupełnie jakby wiedziała o czym myślę. Odwróciłem się zawstydzony. A jeśli wiedziała? Zaraz, skąd by mogła wiedzieć? Przecież nie umie czytać w myślach, prawda? Co nie?!
Wreszcie zadzwonił upragniony dzwonek i ruszyłem pod ostatnią klasę. Fizyka! I nie, nie lubię jej. Oczywiście w zależności od znaczenia. Hehe, wiem jestem okropny. Ale co mam zrobić jak w nocy czeka mnie ostra zabawa z nie rodzoną siostrą, a wkrótce być może z nową, seksowną koleżanką z klasy.

-----------------------------------------------------------

Eh, no tak z nie jakim trudem przedstawiam 3 rozdział! Kolejny pojawi się najprawdopodobniej dopiero w sierpniu.

Hehe, Dusty ty zboku ;p
El i jej moce ;)
Postanowiła urozmaicić trochę dialogi dawką przekleństw :P
Zastanawiam się nad tym czy opisywać (w małym stopniu, bo nie wiem jak się takie sceny pisze XD) to co zajdzie między Dustem ,a jego siostrą. Jak wolicie? Kto lubi xxx? XD

Tagi: r3
10.07.2014 o godz. 14:42

Informacja!

Rozdział 3 jest w trakcie tworzenia (mam już początek :D), ale na pewno nie pojawi się w najbliższy weekend (to samo tyczy się No Ideal Love, aczkolwiek tu nie zaczęłam pisać kolejnego rozdziału). postaram się coś wrzucić do końca przyszłego tygodnia, ponieważ za 2 tygodnie jadę nad morze i nie bd mogła pisać rozdziałów (co prawda będę miec laptopa, ale: po pierwsze - dostęp przy 4-osobowej rodzinie? Bitch, please XD. Po drugie - rozdziały pisze na stacjonarnym w MOW, anie bd specjalnie przerzucać na laptopa.). Jeżeli przyjdzie mi jednak jakiś pomysł na pewno zapisze go jako notatkę!

Mam nadzieję, że wytrzymacie :) A tym co dopiero zauważyli mojego bloga: ZAPRASZAM DO CZYTANIA OPOWIADANIA! :D (nie jest o żadnych gwiazdach, ani żadne z nich tu nie występują).
03.07.2014 o godz. 20:24

Heja!

Chciałabym zaprosić, was na drugi rozdział mojego opowiadania. Zarazem na tym blogu, jak i na tym: http://krymanilan.bloblo.pl/.

Mama nadzieję, że komuś przypadną do gustu, moje wypociny.
Tagi: spamik
08.06.2014 o godz. 20:14
Dzień minął jak co dzień. Lekcje, przerwy, lunch (którego i tak nie jadłam). No cóż dziś muszę wreszcie wybrać klub. Postanowiłam zapisać się do Klubu Europejskiego. Po lekcjach podeszłam do pedagoga, który zarządzał klubami. Szybko się zapisałam. Mężczyzna w okularach na sznurku podał mi jeszcze kiedy się spotykamy. Czwartki o 15:30. No tak cały dzień w szkole…
Po całym dniu ciężkiej harówki wraz z rodzeństwem ruszyliśmy w stronę wieżowca. Tam wjechaliśmy windą na odpowiednie piętro i skierowaliśmy się do naszego „pokoju”. Tam urzędowała już mama wraz z Mileną. Gdy weszliśmy obrzuciła nas standardowymi pytaniami jak w szkole itp. Potem wyszła, w jakiejś pilnej sprawie a my zrzuciliśmy plecaki i zaczęliśmy robić swoje rzeczy. Ja rzuciłam się na skórzaną kanapę i zaczęłam słuchać muzyki w słuchawkach, Paul wyjął coś z lodówki i zaczął pałaszować, Caroline włączyła laptopa, a Raphael zaczął bawić się z Milenką (Melanie). W uszach rozbrzmiewały mi dźwięki „Stupid Love” [wymyślona nazwa]. Zacisnęłam mocno zęby i szybko zmieniłam piosenkę. Kolejna również była o miłości. Wyjęłam słuchawki i wyłączyłam odtwarzacz. Wzięłam plecak i zaczęłam robić lekcję. Uwinęłam się z nimi w miarę szybko. Włączyłam telewizor.
-W San Diego znaleziono kolejne martwe ciała – Powiedział prezenter wiadomości. Zmieniłam kanał.
-Krew leje się strumieniami! – Powiedział dziennikarz.
-Ludzie nagle umierają!
-Przebite strzałami oraz wyssane z krwi ciała.
Wyłączyłam telewizor i z jękiem usiadłam na kanapę. Caroline podniosła na mnie wzrok znad komputera.
-Znów koledzy? – Zapytała cicho. W odpowiedzi stęknęłam.
-Nie ma to jak mieć powiązania z mordercami – Oznajmił zmiennokształtny siadając na sofie.
-Ach, ta nasza specyficzna rodzinka! – Wyszczerzyłam się do niego głupkowato.
-Normalnie nie jesteśmy – Powiedział Raphael, na co cała nasza trójka się zaśmiała. Mały zrobił poirytowaną minkę i wrócił do opieki nad młodszą siostrą.
-Ale ma racje – Dodała przez śmiech Caro – ja czarodziejka, Paul wilkołak, Raphi pół Anioł Śmierci, El pół-demon, a Melanie naznaczeniec - Powiedziała wskazując na każde z nas. Tak nie jesteśmy ludźmi. Zaśmialiśmy się ponownie, po czym znów wróciliśmy do naszych poprzednich zajęć. Mijały godziny. W końcu koło dwudziestej wróciliśmy do domu. Zauważyłam, że w domku obok pali się światło. Myślałam ,ze nikt tam nie mieszka. No chyba, że to nowi sąsiedzi.
Co dziwne nie byłam, ani trochę śpiąca. Wzięłam szybko prysznic, a następnie przysiadłam przy komputerze, gdzie jak co wieczór włączyłam Skype oczekując moich znajomych z Polski.
Rozmawialiśmy dobre dwie godziny. W końcu rozłączyłam się i położyłam do łóżka. Kręciłam się, wierciłam i nie mogłam zasnąć. Spojrzałam na zegarek. 00:01. Egh, nie zasnę. Wyszłam cicho z łóżka i ubrałam coś wygodniejszego, niż piżama.



No cóż, nie będę marnować nocy na męczenie się ze snem. Jakby nie patrzeć jestem nocnym stworzeniem. Oczywiście nie mam zamiaru na nikogo polować tylko chcę się przejść. Zrezygnowałam jednak z kurtki, gdyż było dość ciepło. Ułożyłam odpowiednio poduszki i schowałam je pod kołdrą, gdyby komuś przyszło do głowy wejść w nocy. Wymknęłam się przez okno i w ciągu kilku sekund wyszłam na ulicę. Spojrzałam ukradkiem na dom obok. W oknie na górze zauważyłam małą sylwetkę. Ewidentnie był to chłopiec. Wiedziałam to mimo, iż w pokoju panowała ciemność. Nasze spojrzenia spotkały się na kilka sekund. Odwróciłam wzrok i ruszyłam przed siebie. Szłam ulicami San Francisco zapamiętując każdy szczegół miasta. Nie było to dla mnie trudne.
Mimo późnej pory ulicami miasta przejeżdżały liczne samochody. Nie wiedziałam, dokąd się kieruje po prostu szłam, gdzie mnie poniesie wiatr. Na skrzyżowaniu dwóch ulic, który nazw nie umiem wymówić przystanęłam. Usłyszałam moim nadludzkim słuchem znajome głosy. Momentalnie znalazłam się ukryta za starą kamienicą. W ciemnym zaułku zauważyłam kilka postaci. Znajomych postaci. Rozejrzałam się wokół. Nikogo nie było. Machnęłam ręką odpowiednio i stałam się niewidzialna. Cicho podeszłam bliżej, mimo wszystko nadal ukryta i zaczęłam przysłuchiwać się rozmowie, jak się okazało moich „ulubionych” znajomych ze szkoły.

~Dustin~

Wszyscy spojrzeli w moją stronę.
-Co?! – Krzyknąłem. Albo pisnąłem, tak czy inaczej: NIE! Jak oni mogą chcieć, abym wykorzystał jakąś nową laskę w szkole. 0
-Oj no Dusty, ciebie jeszcze nie zna, bo dopiero jutro wracasz do szkoły – Stwierdził Brendon, to on najbardziej lubi wkurzać nowych. Zmrużyłem oczy, wiedział że nienawidzę, gdy ktoś nazywa mnie Dusty.
-Nie – Zaprzeczyłem od razu. Nie będę się bawił w te ich głupie, brudne gierki. A poza tym nie wiem, jak się podrywa dziewczyny, no może trochę coś tam jednak wiem po tylu latach... Wiem, że pewnie jej nie polubię , bo jest bogata, a ja mam żal do bogaczy, ale to nie powód, abym miał ją wykorzystywać dla ich własnej uciechy. Wszyscy popatrzyli po sobie znacząco.
-A co powiesz, na mały układzik? – Zaczął Lucas, blondyn o bladoniebieskich oczach i śniadej cerze.
-Zamieniam się w słuch – Powiedziałem. Jeśli zaoferują w zamian coś kuszącego, wtedy rozważę ich propozycję. Wiem jestem zmienny, jak kobieta w ciąży, ale potrzebuje kasy.
-Dwie stówy – Stwierdził blondyn.
-Od głowy – Dodałem. Wszyscy spojrzeli na mnie zaskoczeni.
-Chyba postradałeś zmysły – Odpowiedziała nieco wkurzona Lenda, niska czarnulka z o kilka kilogramów za dużo. Ciekawe, dlaczego nazywamy ją Snooki, hm?
-Snooki poczekaj – Przeszkodził jej Brend –zdajesz sobie sprawę, że możemy wziąć kogoś innego kto nie będzie tyle brał? – Zapytał mnie.
-Ale czy znajdziecie kogoś, kto potrafi tak potrafi tak działać na kobiety – No tak, przyznam że dziewczyny, jakby to ująć… lubią mnie. Jeśli wiecie o co chodzi, hehe. To znaczy, nie żeby coś. Nie pakuje się do łóżka z pierwszą lepszą laską, tylko po prostu mam powodzenie.
-Dobra, będzie od głowy, ale po stówie – Dodał.
-Sto pięćdziesiąt.
-Sto dwadzieścia pięć.
-Stoi – Zgodziłem się. Sto dwadzieścia pięć razy osiem, daje tyle całego tysiaka, więc będę zadowolony. Podałem mu rękę, i ustaliliśmy wszystko co związane z planem.

~Evelynn~

Ha, frajerzy myślą że podejdą mnie tak łatwo, to się grubo mylą. Nie dam się poderwać. Albo… albo właśnie dam. Wykorzystam ich własną broń. Zrobię tak, że to nie ja się w nim zakocham, tylko on we mnie i zobaczymy co wtedy powiedzą, gdy plan nie pójdzie po ich myśli. Jak chcą niech mnie poniżają w szkole, ale w życiu prywatnym to ja jestem górą. Tak oto pokażę tym kretynom, kim jestem! Tak ja będę górą, pół-demonica wygra i zobaczą, ze nawet ze mną nie warto pogrywać, a tymczasem w szkole, będę taka jaka jestem. Czyli urocza i słodka, ale zarozumiała bogata fajtłapa. Czy jakoś tak.
Poczekałam jeszcze kilka minut, aż odejdą. Gdy wiedziałam że są już wystarczająco daleko ponownie powróciłam do materialności i pomknęłam w stronę domu. Mimo, że ich plan jest idiotyczny i misterny mam pewną obawę. Cóż jestem osobą uczuciową. Łatwo się angażuje. Ale będę musiała się opanować. Nie ważne, jak bardzo by był przystojny (choć nie widziałam dokładnie jego twarzy) powstrzymam się. Nim się obejrzałam, byłam już w domu…
Tagi: r2
06.06.2014 o godz. 21:39

HEJ!

Zważywszy na fakt, iż dawno nie dodawałam żadnego rozdziału chciałam napisać pewną informację. Otóż, rozdział jest w trakcie tworzenia! Z początku nie miałam pomysłu, ale dziś dostałam wenę na całe opowiadanie (prawie), więc wróciłam :D Mam nadzieję, że wkrótce pojawi się nowy rozdzialik :P

http://krymanilan.bloblo.pl/ Poza tym zapraszam, na mojego drugiego bloga!
Tagi: info
06.06.2014 o godz. 20:10
Nie lubię się przechwalać (żartuję XD uwielbiam, ale zostańmy przy tej skromności), ale mam dziś urodziny :D kto by uwierzył, że to już 15 lat na karku xp ja nie! szczerze te lata tak szybko zlatują. a jeszcze pamiętam moje 10 urodziny, a tu już proszę.. 15 lat. Przyznam ,ze ten wiek mi sie tylko z jednym kojarzy XD heheszki, ale oddalmy te dziwne moje myśli na dalszy tor xd tak, ze ten xp to tyle :D chciałam tylko wspomniec o moich urodzinach i o tym jak czas zapier... szybko płynie ;D Ach to moje słownictwo :)
Tagi: urodziny
29.04.2014 o godz. 19:25
Nie widziałam jego twarzy, więc nie mogłam wiedzieć jak wygląda. Próbuję do niego podejść, ale nagle… dzwoni budzik. Warknęłam pod nosem i uderzyłam go ręką. Przeciągnęłam się na łóżku i z trudem wygramoliłam z niego. Ubrałam kapcie, ubrana nadal w piżamę. Mozolnym ruchem zeszłam na dół. W kuchni mama szykowała wszystkim śniadanie.
-No już dzieci szybko, bo zaraz autobus przyjedzie – Pospieszała nas. Spojrzałam na zegarek 6:36. Tia, zaraz autobus przyjedzie, za półtorej godziny, ale okej nie będę się sprzeczać. Chodzimy już do szkół od miesiąca. Co dzień rano z domu do szkoły, a po szkole do biurowca, gdzie pracują rodzice.



Siedzimy tam wszyscy (w sensie ja i rodzeństwo) w jednym z pomieszczeń, aż do wieczora. W sumie nie jest źle. Mamy kanapę, telewizor, komputer, biurko, stolik i małą lodówkę no i zabawki dla Mileny. Rodzice wolą nas na razie nie zostawiać samych w domu. „Nasz pokój” znajduje się na 24 piętrze i widać z niego prawie całe San Francisco. A w szczególności naszą szkołę, bo jest kilka przecznic dalej. No Raphael ma trochę dalej, do szkoły ale i tak ją widać z okna. W tym budynku pracuje masa osób, ale moi rodzice są dość istotni, ponieważ tata dostał stanowisko dyrektora jakiegoś tam działu, po naszym (Świętej Pamięci) wujku, który zmarł parę miesięcy temu. Mama mu pomaga (zresztą ona zawsze miała smykałkę do interesów, w końcu była po studiach ekonomicznych). A jak w szkole? Całkiem spoko. Wybrałam sobie kilka ciekawych przedmiotów m.in. historii powszechną i USA, matmę (w końcu taki cudowny przedmiot XD) itd. Teraz muszę się zapisać do jakiś klubów (niestety trzeba). Nadal się zastanawiam, może wybiorę Klub Europejski? W końcu jestem Europejką, jakby nie patrzeć. Ale jeszcze się nad tym zastanawiam. A jak moja sfera towarzyska? Cóż, ze znajomymi z Polski rozmawiam prawie zawsze w nocy (wiecie strefa czasowa) przez Skype , a tutaj? Tutaj jest różnie. Jedni mnie bardziej tolerują inni mniej. Na przykład taki koleś Brendon Jeeys, tzw. Afro Amerykanin, ale bardziej mulat, on mnie nie lubi nie wiem dlaczego. Co ja mu niby zrobiłam? No może oprócz tego, że jestem trochę rasistowska, ale w sumie skąd mógłby o tym wiedzieć. Chodzę z gościem na matmę. W ogóle on i jego ekipa mnie nie lubią. Ja mam ich gdzieś, nie robią co chcą to ich sprawa. Jest tylko jedna osoba, z którą w ciągu tego miesiąca nawiązałam bliższy kontakt. Dziewczyna o bujnie czerwonych włosach imieniem Rosalie. Jest miła i jako jedyna nie patrzy na mnie pod kątem rodziców, bogatych rodziców.
-Nie zwracaj uwagi na Brendon’a i jego paczkę, to banda przygłupów – Powiedziała, gdy się poznałyśmy. Brendon i reszta szeptali sobie coś o mnie. Słyszałam wszystko wyraźnie, nie na darmo ma się nadludzki słuch, ale starałam się to zignorować. Wtedy zaczęła się moja znajomość z Rosie.

Gdy zjadłam śniadanie weszłam na górę i poszłam do łazienki. Zrobiłam wszystkie poranne czynności i przebrałam się.



Około ósmej przyjechał autobus i pojechaliśmy nim do szkoły (ja, Caroline i Paul). Tam każdy z nas ruszył w swoją stronę. Najpierw odebrałam swój plan lekcji, a potem zaczął się normalny dzień w szkole. Przynajmniej na razie.


-----------------------------------------------------

W sumie chciałam napisać coś dłuższego, ale nie miałam pomysłu. Jeśli wam się spodoba napiszcie komentarz. Jeśli macie jakiś pomysł na to co mogłoby się dziać, również napiszcie :D
Tagi: r1
23.04.2014 o godz. 17:13
Siedząc w samolocie wyjrzałam przez okno. Tak dziś zacznie się dla nas nowe życie. Tyle, że są też tego minusy. Opuszczenie przyjaciół i miejsca, w którym żyłam przez wiele lat. Teraz będę wiele tysięcy kilometrów od Polski, w Stanach Zjednoczonych. W San Francisco. Rodzice otwierają tam jakąś dużą firmę.
-Uwaga podchodzimy do lądowania, proszę zapiąć pasy. – Usłyszałam uprzejmy głos, docierający z głośnika. Zapięłam pasy. Obok mnie siedziała o rok młodsza ode mnie siostra – Karolina, lub raczej teraz Caroline. W rzędzie obok siedział mój młodszy brat – Raphael (wcześniej Rafał) oraz moi rodzice i starszy o rok brat Paweł lub Paul. Ja mam jeszcze 15 lat(ale w styczniu skończe 16), moja siostra 14 (wkrótce 15), Raphael 8, a Paul 16 (zbliża się 17). Rodzice jednak nie są ważnym punktem tej historii. A no i jest jeszcze moja najmłodsza siostra Milena, która musiała siedzieć w specjalnym siedzisku, zważywszy na to, że ma dopiero kilka miesięcy.
Kilka minut później byliśmy już na lotnisku w Kalifornii. Oto są Stany Zjednoczone! Wynajętym samochodem pojechaliśmy do nowego domu. Tata wykupił piękny duży dom, gdy był kilka miesięcy temu tutaj aby pozałatwiać wszystkie sprawy.



Oczywiście nie o było się by bez westchnień.
-I co podoba się? – Zapytał tata.
-Żartujesz tata?! Jest super! – Odpowiedział mój młodszy brat.
-Dobra dzieciaki lećcie na górę obejrzeć pokoje – Stwierdził nasz ojciec.
Szybko pobiegliśmy na górę. Na drzwiach każdego pokoju widniała tabliczka z imieniem. Weszłam do pokoju ze swoim imieniem.



-Wow –Zdziwiłam się na jego widok. Idealny. Odłożyłam torby na środek pokoju i przeszłam się po nim dotykając ścian. Podeszłam do keyboarda stojącego w rogu. Włączyłam go i zaczęłam naciskać odpowiednie klawisze. W ten sposób z głośników zaczęłam płynąć muzyka mojej ulubionej piosenki.
Wyjrzałam przez okno.



Tak mieszkaliśmy na obrzeżach San Francisco. Z okna rozlegał się piękny widok na wzgórza i jezioro niedaleko domu. Wiedziałam, że mimo iż jestem z dala od przyjaciół, miejsca w którym tak długo mieszkałam. Z dala od osoby, którą tak bardzo kocham… czułam, że będzie nam tu dobrze.
Tagi: prolog
11.04.2014 o godz. 19:36


Evelynn Scever



Dustin Gray



Caroline Scever



Rosalie Gray



Raphael Scever




Paul Scever

----------------------------------------------------------

Postanowiłam nie dodawać opisów bohaterów, ponieważ jest to czasochłonne a i bohaterowie nie zawsze zgadzają się z tym co napisze w ich opisie :D To są główne postacie, ale będzi ich o wiele więcej :>


Tagi: bohaterowie
10.04.2014 o godz. 22:26
Wracała smutna ze szkoły na piechotę. Nie chciała być szybko w domu. Tam wszystko będzie jej o Nim przypominać. O tym jak się niemal pocałowali, gdy Angela kazała Dustinowi pilnować Isaai. O tym jak załamała się tam przez niego. No i oczywiście o tym jak go... pokochała. Zaszklone oczy przysłaniały jej widok, jednak szła. Poczuła lekki ucisk w żołądku. Złapała się za brzuch, ale poszła dalej. W parku, który mieścił się niedaleko jej mieszkania, zapiekło ją gardło. Ale szła. Nie wiedziała, że najgorsze miało dopiero nadejść. Cały park był pusty. Oparła się o jedno z drzew. Była słaba. Oczy ją piekły, gardło piekło, bolał ją brzuch i do tego jeszcze bolała głowa. Z trudem doczłapała do budynku, w którym mieszkała. Nacisnęła klamkę. Drzwi były otwarte.
Pewnie Angela już wróciła ze szkoły, pomyślała. W mieszkaniu było niezmiernie zimno, wręcz lodowato. Ciężko wchodząc na góre pozamykała wszyskie okna. Ból zaczął narastać. Usiadła na sofie, kuląc się z bólu. Położyła się. Chwila ulgi. I zaczęła się jej męczarnia.
Całe ciało ją bolało. Wewnętrznie i zewnętrznie. Oczy piekł niemiłosiernie. Jęczała, płakała. Nie umiała powiedzieć żadnego słowa, miała wrażenie że w gardle urosły jej gule. Nie mogła się ruszyć. Angeli nie było, to nie dlatego były otwarte drzwi, ale to nie było jej zmartwnieniem. Jej ciało zaczęło blednąć. Dopiero teraz zrozumiała. Czarny Migdał. Nie, właśnie tego jej brakowało. Nigrum nucis. To przez tę trutkę. Umierała. I nagle całe życie zaczęło przelatywać jej przed oczami.

Upadły próbował zaatakować demonice, gdyż łowcy wysłali go, aby na nią polował. Niestety na jego nieszczęście Isaaya była już wprawiona w takie potyczki. Gdy przycisnęła chłopaka do ziemi omal nie udławiła się własną śliną. Ta twarz, te włosy, te usta, jedyną różnicę sprawaiły oczy. Mocno zielone, jak mokra trawa. I wtedy zjawiła się Angela, która od razu rozpoznała adepta łowców jako niedawno upadłego anioła. Puściła go drżąco ręką. Ale jak, dlaczego?, pytała się w myślach.

Wylądowali przed rzędem drewnianych nagrobków.
-Znaczy tak - Powiedziała obejmując ręką nie tylko rząd, ale i cały teren cmentarny.
-Ci wszyscy pochowani na tym cmentarzu to adepci zesłani na ciebie? - Zapytał odsuwając się od blondynki.
-Większość - Oznajmiła krótko, po czym westchnęła smutno. Odeszła w głąb cmentarza zostawiając Dustina samego. Stał jak wryty obdarowując wzrokiem cały cmentarz.


Jej ciało było obolałe. Leżała nie przytomna przy mauzoleum cmentarza, który sama stworzyła. Nie powinna mu go pokazywać. Jej dłoń dotknęła strzały wbitej w brzuch. Złapała za jej koniec i powoli zaczęła ją sobie wyciągać. Jękła przy tym.
Wieczorem po tym jak pokazała Dustinowi cmentarz, sama na niego ponownie pojechała. Niestety bardziej doświadczeni łowcy przybyli za nią. Mimo, że dawała sobie radę z większością z nich jeden z łowców wbił zatrutą strzałę w jej brzuch. Wszyscy, którzy przeżyli zabrali jej samochód i uciekli. Isaaya straciła przytomność.


Próbujesz mnie wkurzyć? - Zapytała, gdy poczuła jego ciepły oddech nad uchem.
-No mniej więcej - Zażartował. Obróciła głowę w jego stronę i wtedy to się stało.
Ich twarze były blisko, za blisko. Ich usta dzieliły centymetry. Jednak, żadne z nich się nie cofnęło. Ona zatonęła w jego zielonych oczach, a on wlepił wzrok w jej pomarańczowe tęczówki. Serca biły mocno, jednym rytmem. Myśli wariowały. Dustin zamrugał kilkakrotnie, po czym ich usta zaczęło dzielić jeszcze mniej. Isaaya zamknęła oczy pragnąć wtopić się w jego wargi. Świat się przestał liczyć, tylko oni, tylko ta dwójka. Dzieliły ich już tylko milimetry. On również zamknął oczy, pragnąć poczuć jej miękkie usta. Jego ciepły oddech muskał jej skórę. Nie zdążył dotknąć, nawet lekko jej warg gdy rozległ się dzwonek telefonu.

-Is idź załatw darmowe picie - Powiedział Dust. Isa spiorunowała go wzrokiem. Dobrze wiedział, że nie lubiła gdy ktoś ją tak nazywał, a i tak ją tak nazywał.
-Sam se idź Dus - Zażartowała złośliwie.
-Tyle, że w moim wypadku nie będzie to takie dyskretne.
-A co zaczniesz walić barmana po głowie łopatą i krzyczeć: "Dawaj to picie i to już!" - Zażartowała Isa, a pozostała dwójka parsknęła śmiechem.
-Chętnie, ale nie wiem skąd wziąć łopatę.
-Isaaya zawsze ma wszystko - Odpowiedziała Angela - zapytaj może ci pożyczy.
-Może - Powtórzyła blondynka - ale za pięćdziesiąt dolców - Dodała szczerząc zęby.
-Przepraszam, ale nie mam tak wysokiej emerytury - Zażartował chłopak starczym głosem. Dziewczyny zaśmiał się.
-No tą nię pożyczę - Zażartowała Isaaya dodając nacisk na "ą" i "ę".
-No to milord nie będzie miał z czego spłacić raty za protezę - Zażartowała Angie.
-Jaką protezę?! - Powiedziała oburzonym głosem - jakem milord Zygmunt XX Miska, takem nie posiadam protezy. Wtedy nie wytrzymali i cała trójka wybuchła śmiechem.

Ich oczy spotkały się, a świat wokół nich przestał istnieć. Zamknięci jakby w odrębnej szklanej kuli, do której nikt nie miał wstępu. Barwy wokoło nich zniknęły i zlały się w czerń i biel, a jedynie w tej kuli istniały kolory, było ich tak wiele, niezliczona ilość. Wlepili w siebie wzrok. Zapatrzył się w niezwykły pomarańcz jej oczu, a ona w ciemnej zieleni jego wzroku zatonęła. Zamrugali kilkakrotnie szybko, a ich twarze były coraz bliżej. Powoli zbliżali się do siebie. Mniej więcej w połowie drogi między ich twarzami zamknęli oczy. Doskonale wiedzieli, że nie powinni tego robić jednakże żadne z nich nie było w stanie oddalić się od siebie. Poczuła jego ciepły oddech na swojej twarzy. Tuż przed dotykiem chłopak zatrzymał się, jakby w niepewności. Jednak nie trwało to długo. I nim się obejrzeli ich usta złączyły się w słodkim, miękkim pocałunku. Jego dłonie objęły ją mocno w talii i choć poczuł jak przez jego ciało przepływają kilowaty prądu nie zważał na to. Mocno naciskali na swoje wargi, nie zważając na to co się dzieje wokół. Przyciągnął ją bliżej siebie. Każde muśnięcie ust było coraz bardziej namiętnie, a każda chwila wydłużała się w nieskończoność. Serca, które mimo swej nieśmiertelności posiadali biły szybko, jednakowym rytmem. Jej dłoń zjechała z jej szyi, delikatnie na jego tors.

-Ej wszystko w porządku? - Zapytała.
-Było - Powiedział załamanym głosem. Przejął się tym. Nie ważne, że to zdarzyło się kilka minut temu. To, że ją pokochał i to, że ona nadal kocha swojego byłego. Dziewczyna włączyła lampkę. Demony i anioły mają taką moc, że ich żaden kac ani nic innego się nie ima. No chyba, że chodzi o sprawy sercowe. Zauważyła zapłakaną twarz, tego bez którego nie mogła by żyć. Gdy zobaczyła go w tak nędznym stanie, jej małe zimne serce pękło na pół. Czuła, że musiała coś powiedzieć.
-Ej, stary co jest? - Bolało ją, że to ona mogła go do tego stanu doprowadzić. Gdy nie odpowiedział przybliżyła się do niego.
-Przegięłam? - Zapytała. Przełknął ślinę.
-Lepiej będzie jak nie będziemy współpracować - Powiedział ocierając oczy.


Każda chwila zdawała się dla niej coraz większym ciosem w jej małe serce. Była zła, było morderczynią, ale kochała. A teraz? Odchodzi nie pożegnawszy się. Na stole leżała kartka i ołówek. Z trudem wyciągnęła rękę po nie. Napisała tylko krótkie: "Żegnajcie"...



Wiedział o wszystkim i cierpiał nie miłosiernie. Dlaczego on nie mógł jej pomóc. Dlaczego nie mógł pocałować jeszcze jeden raz, czemu nigdy nie powiedział jak ją bardzo kocha. Zaszyty w kącie nie umiał opanować natłoku myśli i łez. Skulił się i płakał. Chciał umrzeć. W kółko tylko powtarzał jej imię. Błagał, żeby wróciła. Nie mogła. Obok niego leżała strzała. Nie chciał cierpieć. Pragnął tylko jej. Wziął w drżące dłonie strzałę. Patrzył na nią zaszklonymi oczami. Już świat dla niego nie istniał. Przejechał końcem po ręce.
-Przepraszam - Szepnął drżącym, załamanym głosem. I to były jego ostatnie słowa.

A Angela? Cóż Angela wróciła do Nieba. Czuła jak to wszystko się skończy. Ale nie była w stanie im pomóc. Taki był ich los. Pokochać siebie i umrzeć za siebie. Oczywiście bolała ją strata przyjaciółki, ale to był koniec.
Koniec historii o Isaai.

I tak się kończy ta opowieść o nienawiści, miłości i trudnych zmaganiach. Co będzie dalej? Tego nikt nie wie.



----------------------------------------------------

Cóż i jest prolog. Nikt nie odp. na moje pytanie więc wybrałam SAD END ;/ wiem może trochę smutne, albo nudne.
Jest to nie tylko zakończenie historii, ale i tego opowiadania. Ale nie martwcie się, wkrótce pojawi się tu kolejna opowieść z wątkiem miłosnym i diabelskim w tle :) a no i anioły też będą.
Tagi: epilog
09.04.2014 o godz. 21:15
Cześć, mam pytanie dotyczące EPILOGU:

Wolicie happy end, czy sad end? Jakie będzie waszym zdaniem lepsze zakończenie?



I kolejna informacja!

Po tym opowiadaniu mam zamiar zacząć zupełnie nowe, ale o podobnej tematyce i z podobnymi bohaterami (bd nadal anioły i demony, ale troche inaczej niż w tym opowiadaniu). Ta decyzja jest pewna (podjęła m ją w szkole przed religią). Mam jednak nadzieję, że przypadnie wam ono do gustu :)

Dziękuję i mam nadzieje, że ktoś mnie czyta. I proszę o sugestie dotyczącą pytania na g

07.04.2014 o godz. 19:24

Taka mała informacja dotycząca opowiadania. Jeżeli nikogo nie będzie interesować końcówka choćby opowiadania, to po zakończeniu cz. 1 kończę to opowiadanie! Amen.!
Tagi: sghyg
05.01.2014 o godz. 19:32

SZAMPAŃSKIEGO SYLWKA!

31.12.2013 o godz. 19:13
Leżała zapłakana na łóżku, w którym jeszcze parę minut temu, byli oboje. A teraz? Puf, jedno z nich zniknęło pozostawiając drugie w rozpaczy.
-Wróć - Mówiła przez łzy z nadzieją. Chciała, aby to był zwykły koszmar. Chciała się obudzić w jego ramionach i myśleć, że nic się nigdy nie zdarzyło. Że on nie odszedł, że nie zostawił jej. Że pokochała go. Pokochała pierwszy raz kogoś, od bardzo wielu lat. Pragnęła również, wiedzieć co zrobiła?! Wtuliła się w poduszkę, na której wcześniej leżał. Czuła jak każda cząstka jej ciała ulega samo rozkładowi. Kochała go, a on kochał ją. Jednak los im nie sprzyjał...

Next day...

Leżała zapłakana na swoim łóżku. Kilka minut temu wraz z Angelą wróciła z Middled Town. Anielica wiedziała o tym, że Dustina nie ma już nimi i o tym, że dla demonicy jego odejście było ciosem w serce. Wiedziała, że musi go znaleźć, bo nie pozwoli aby jej przyjaciółka której tak naprawdę nie wiadomo ile czasu zostało (trucizna) ma izolować się od świata z powodu powtórnie złamanego serca.
Blond demon nie poszła do szkoły, w przeciwieństwie do swojej kumpeli.
Szukała, go przez całą szkołę. Na lekcjach go nie było, ale i tak czuła że gdzieś musi być. Czuła jego aurę. A aury upadłego anioła nie da się pomylić z żadną inną. Znalazła go na przed ostatniej przerwie schowanego w zagajniku obok szkoły. Nie wyglądał lepiej, niż Isaaya.
-A teraz chcę wiedzieć, co się stało? - Zapytała go, siadając obok. Chłopak odwrócił twarz i mocno zacisnął powieki. Wiedziała, że i on cierpi równie mocno jak demonica.
-Okey, to może inaczej - Zaczęła - dlaczego oboje siedzicie ze złamanym sercem z dala od cywilizacji. Brunet coś wybełkotał. I choć zrozumiała za pierwszym razem, kazała mu to powiedzieć wyraźniej.
-Kocham ją! - Krzyknął wreszcie.
-Tak to problem - Powiedziała nieco ironicznie.
-Ale nie chodzi mi o łowców - Powiedział szlochając.
-A więc?
-Bo wczoraj wieczorem jak leżeliśmy w łóżku to powiedziała... - Przerwał. Nie umiał dokończyć. Każda myśl o niej sprawiała mu ból.
-Że kocha swojego byłego? - Dokończyła.
-Skąd wiesz?
-Słyszałam was.
-To dlaczego kazałaś mi to powiedzieć.
-Bo nie miałam stu procentowej pewności - Stwierdziła, klepiąc go lekko po ramieniu. Zrobiło jej się żal zakochanego upadłego anioła. - i jak się domyślam nie znasz tej historii?
Dustin pokiwał przecząco głową. Brunetka westchnęła i zaczęła opowiadać:

Wiele setek lat temu. Gdy jeszcze byłyśmy w niebie Isaaya zakochała się w upadłym aniele imieniem Daniel. Wyglądał tak samo jak ty, jedyną różnicą był kolor oczu.Twoje są zielone, zaś Daniela były miodowe. Oboje się kochali, choć między nimi była ogromna różnica. Ona była aniołem, a on łowcą. To były dwa nienawidzące się odmiany aniołów i nadal są, o czym doskonale wiesz. Jednak, żadne z nich nie mogło bez siebie żyć. Uciekli. Uciekli od Niebios, daleko i zamieszkali razem na Ziemi. Jednak nie trwało to długo. Grupa łowców odnalazła zdrajcę i na jej oczach brutalnie go zabiła. Następnie aniołowie zesłani zaprowadzili krnąbrną anielicę, przed Sąd. Jej wyrokiem było obdarcie ze skrzydeł. Spadła na ziemię. Stało się to w 955 roku naszej ery. Przez wiele lat chodziła, po ziemi ze złamanym sercem. Ciało ukochanego pochowała, na cmentarzu gdzie teraz są również pochowani łowcy, których zabiła. Kilka lat później złapała ją grupka demonów, którzy zabrali ją do swojego świata. Stała się demonem. Po roku spędzonym w Piekle uciekła i stamtąd, po czym zamieszkała na ziemi. Archaniołowie przysłali mnie na ziemię, abym niosła pokój. W 1010 roku znalazłam Isaayę. Zresztą znałyśmy się już dawniej jeszcze z Nieba.

Zakończyła swoje opowiadanie brunetka. Znała jego treść na pamięć. Mało tego, widziała wszystko co się stało na własne oczy. Śmierć Daniela, rozpacz Isaayi i to jak ją porwali.
-Chwilę, czyli Isa też była aniołem? - Zapytał.
-No tak. - Potwierdziła - tak samo jak, ja jestem, czy ty byłeś.
Teraz do niego świtało, dlaczego one dwie się przyjaźniły.Jednak to nie zmienia faktu, że ona powiedziała co powiedziała.
-Słuchaj - Zaczęła Angela, wiedząc o czym chłopak myśli - Wiem, co powiedziała Isa. Ale pamiętaj, że od tamtych wydarzeń minęło ponad tysiąc lat. - Stwierdziła. W sumie coś w tym było. Przecież, nikt nie nosił by tak długiej żałoby. - i pamiętaj też, że gdy to mówiła nie była do końca świadoma - Dodała wstając.
-To nie zmienia faktu, że oboje jesteśmy z różnych światów - Szepnął.
-Wiem, ale zanim zrobisz cokolwiek zastanów się najpierw, okey? Kapiszi? - Zapytała. Chłopak kiwnął głową twierdząco. Dziewczyna rozłożyła swoje śnieżne skrzydła i odleciała. Zostawiła chłopaka, sam na sam z jego myślami.
W domu blondynka siedziała zasmucona na kanapie w salonie. Już nie płakała, ale nadal była załamana. Doskonale wiedziała o tym, że anielica opowiedziała łowcy jej historię. Historię jej dawnej miłości. Jednak dla niej nie liczy się już tamto uczucie. Liczy się to co teraz czuje do chłopaka, na pozór takiego samego jak tamten, a jednak zupełnie innego.
-Dlaczego mu powiedziałaś? - Zapytała, gdy przyjaciółka znalazła się w pokoju. Stanęła w pół kroku.
-Musiałam - Powiedziała - oboje cierpicie, a dzięki temu zrozumie że twoje uczucia się zmieniły.
-Sama bym mu powiedziała! - Krzyknęła nieco rozzłoszczona.
-Ciekawe kiedy? - Zapytała spokojnie brunetka - Oboje siedzicie nie ruszacie się z miejsc. Demonica odetchnęła głośno.
-Myślisz, że będzie jutro w szkole? - Zapytała zmieniając temat.
-Jak pójdziesz to się przekonasz.

Next day in school...

Poszła. Musiała pójść, znaleźć go. Porozmawiać z nim. Wyznać mu swoje uczucia i zrobić cokolwiek, aby z nią został. Na zawsze. Ubrana w szarą bluzę, ciemne rurki oraz niebieskie trampki. Jak zwykle nikt nie przejmował się chodzącą po całej szkole szaleńczo blondynką. Jego szafka!, pomyślała. Akurat zadzwonił dzwonek, więc schowała się w jednej z toalet. Nie miała zamiaru iść na lekcje, póki go nie odnajdzie. Gdy była już pewna, że nikogo nie ma na korytarzu wyszła z kryjówki. Cicho mknęła korytarzem ku jego szafce. Znajdowała się ona na drugim piętrze na przeciwko sali do biologi. Stała w rzędzie samotnych szafek, na korytarzu było pusto. Gdy usłyszała kroki odruchowo schowała się między szafkami. To nie był on, tylko sprzątaczka. Demonica przycisnęła się mocno do ściany odczekując aż kobieta w przetartym fartuchu odejdzie.
Nie minęło dziesięć minut, gdy jej intuicja znów miała rację. Jednak nim odważyła się do niego podejść minęła chwila. Zwątpienie. Czy on chce ją zobaczyć? Czy czuje coś do niej? I dlaczego jej życie zmienia się w ckliwą historyjkę o miłości?
Nastawiła ucho chcąc usłyszeć jego myśli.
Tymczasem chłopak próbował wypakować rzeczy z szafki. Nie było to dla niego łatwe. I chodziło to raczej o psychikę. O to jak dał się zwieść swoim uczuciom. Jak łatwo było mu się zakochać po raz drugi. Ale tym razem w takim kimś jak Isaaya. Cudownej demonicy o niesamowicie pomarańczowych tęczówkach i miękkich blond włosach. Wystarczyła chwilą, aby jego życie przez nawet te kilka sekund nabrało sensu. Ale wystarczyły trzy słowa, aby znów zawisła nad nim chmura nicości. "Kocham swojego byłego" to wystarczyło, aby stracił chęć do życia.
Wiedząc w jaki sposób go zraniła, nie była w stanie do niego podejść. Nie była w stanie nic zrobić. Czułą, że mogła by tylko pogorszyć sprawę. Bo co miała powiedzieć? Skłamać, że go już nie kocha? No może nie kocha tamtego tak bardzo jak kiedyś, ale z miłości nie da się wyleczyć. Można ją zminimalizować, ale nie zniknie. Ale Dustina również kochała, nie wiedziała czy tak samo bardzo jak kochała Daniela, ale Go kochała i to się dla niej liczyło. Ale jak to mówi przysłowie: "Jeśli kogoś kochasz, daj mu odejść". Stwierdziła, że tak będzie najlepiej. Bo nawet jeśli by im się udało, nie mogli by być razem. Gonili by ich łowcy i demony. Także, gdy chłopak zniknął z zasięgu jej wzroku wyszła z kryjówki i pokierowała się w stronę wyjścia ze szkoły...



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Tak jak widać udało mi się napisać 13 rozdział. I uwaga!
Jest to ostatni rozdział części pierwszej! Mam zamiar napisać jeszcze epilog. Ale jeśli ma się pojawić część DRUGA liczę na komentarze! Wiem trochę takie ckliwe to opowiadanie. W sumie głównie ostatnie rozdziały opierały się na pokazaniu uczuć Isy i Dustina, ale no tak wyszło...

Mam nadzieję, że się opowiadanie, rozdział podobały i dziękuje, dobranoc :) miłej lektury!
Tagi: rozdział13
30.12.2013 o godz. 20:13
Tak z okazji Świąt Bożego Narodzenia pragnę życzyć Wam wszystkim: Ciepłych, miłych i pogodnych Świąt w gronie rodziny i przyjaciół. Abyście jak najlepiej spędzili ten cudowny czas i nie zatracali się w codzienności.
24.12.2013 o godz. 14:26

http://dziwneopowiadanie.blox.pl/html nie opowiadanie, blog z historyjkami
Tagi: blog
20.12.2013 o godz. 14:28